Logo Kultura Paryska 26 listopada 2020
H
Zygmunt Hertz
Biografia
Pracownik ur.18 stycznia 1908 w Warszawie zm. 5 października 1979 w Maisons-Laffitte

Syn Mieczysława i Marii Maybaum. Dzieciństwo i młodość spędził w Warszawie i Łodzi.
W 1926 r. zdał maturę w Wyższej Szkole Realnej z Wydziałem Handlowym Zgromadzenia Kupców w Łodzi, po czym podjął studia ekonomiczne w Wielkiej Brytanii. Najpierw w Owens College w Manchesterze, a później przeniósł się do London School of Economics. Prawdopodobnie żadnej z nich nie ukończył.

W II RP
Po powrocie do Polski imał się różnych zajęć. Pracował jako doker w gdańskim Nowym Porcie, a także w biurze handlowym u swojego ojca, przedstawiciela firmy Solvay. Przypuszczalnie w związku z rozporządzeniem ministra spraw wojskowych o stopniach oficerskich uczestników wojny zgłosił się do wojska w celu odbycia przeszkolenia. Kurs ukończył w Centrum Wyszkolenia Artylerii Przeciwlotniczej w Warszawie.
Na początku 1938 r. poznał Zofię Neuding, z którą się ożenił 11 lutego następnego roku.
W końcu sierpnia 1939 r. został zmobilizowany do 1. Pułku Artylerii Przeciwlotniczej w Warszawie. Otrzymał rozkaz (który okazał się niewykonalny) przetransportowania dział  z twierdzy w Brześciu do stolicy. Został zwolniony z wojska.

Zsyłka i wojna
Na początku 1940 r. wraz z żoną, po spotkaniu w Stanisławowie, postanowili wrócić do Warszawy, jednak we Lwowie zostali aresztowani przez NKWD i deportowani do Maryjskiej ASRS.
W łagrze, w posiołku Cyngłok, pracowali przez 14 miesięcy przy wyrębie lasu. Na mocy układu Sikorski-Majski zostali zwolnieni i wstąpili do formowanej Armii Polskiej w ZSRS pod dowództwem generała Władysława Andersa.
Został przydzielony do 6. Dywizji, a następnie przeniesiony do 7. DAPl. 12 sierpnia 1942 r. ewakuowany wraz z wojskiem, po czym służył w 8. Pułku Artylerii Przeciwlotniczej Ciężkiej, z którym przeszedł cały szlak bojowy aż do Włoch. Brał udział w bitwie o Monte Cassino.

W Instytucie Literackim
W 1946 r. przyłączył się do Instytutu Literackiego, pomagając w jego organizacji w Rzymie. Jego obowiązki związane były ze sprawami administracyjnymi, wysyłką wydawnictw, prenumeratą, prowadzeniem biblioteki, gromadzeniem wycinków prasowych. Pomagał także w korektach i adiustacjach.
W 1948 r. uzyskał status polskiego uchodźcy politycznego we Francji, nigdy nie występował o obywatelstwo francuskie.
Zmarł 5 października 1979 r. w Maisons-Laffitte. Pochowany został na pobliskim cmentarzu w Mesnil-le Roi 9 października.
W uznaniu jego zasług Instytut Literacki ustanowił Nagrodę Literacką im. Zygmunta Hertza w wysokości 5 tys. franków, przyznawano ją w latach 1979-1999.

„Buczący trzmiel”
W pamięci zapisał się jako przyjaciel i opiekun wszystkich Krajowców, licznie odwiedzających siedzibę paryskiej „Kultury”. Miał niebywały dar zjednywania sobie ludzi, dlatego w historii Instytutu zapisał się jako „minister ludzkich serc”. Posiadał świetny zmysł obserwacji, pozwalający mu zachować dystans do siebie i otoczenia. Artur Międzyrzecki w swoich wspomnieniach stwierdził: „Nie umiem oprzeć się przypuszczeniu, że nie doceniają jednak w Maisons-Laffitte jego roli towarzyskiego łącznika między Instytutem Jerzego Giedroycia a przybyszami z kraju, którzy zjeżdżają do Francji”.
Nazywany był Sanczo Pansa laffitowskiego domu,  filanthropos. Czesław Miłosz określił go mianem „buczącego trzmiela”, najtrafniej ujmując charakter Zygmunta Hertza.
Swe poświęcenie dla „Kultury” traktował – jak to ujął autor „Doliny Issy” – jako „inwestycję uczuciową”, kierował się przede wszystkim przywiązaniem do żony, z czego doskonale zdawał sobie sprawę Jerzy Giedroyc: „Wkład Zygmunta był ogromny, ale to, co robił, robił dla niej”. W „Autobiografii” przyznał: „W historii Instytutu Literackiego i 'Kultury' Zosia i Zygmunt Hertzowie odegrali rolę decydującą. Byli wprowadzeni we wszystkie sprawy łącznie z tymi, które wymagały zachowania maksymalnej dyskrecji […] Rola Zosi i Zygmunta jest nie do przecenienia. Nie przypuszczam, by 'Kultura' mogła bez nich zaistnieć i przetrwać”.

Andrzej Bobkowski w ostatnim liście do Redaktora napisał: „Ja Zygmunta i Zosię bardzo lubię i bardzo ich cenię. Niewielu ludzi potrafiłoby poświęcać się tak, jak oni”.

POWRÓT DO POCZĄTKU »