Logo Kultura Paryska 2 kwietnia 2020

LATA NAJWAŻNIEJSZE

27 lipca 1906 w Mińsku Litewskim rodzi się Jerzy Giedroyc, pierwszy z trzech synów Ignacego Giedroycia i Franciszki ze Starzyckich.
1909 Narodziny brata Zygmunta.
1916 Rodzice wysyłają Jerzego do Moskwy, uczy się tam w gimnazjum Komitetu Polskiego, mieszka na stancji.
1917 Po rewolucji lutowej i zakończeniu roku szkolnego wraca do Mińska. Uczy się w gimnazjum Polskiej Macierzy Szkolnej.
1918 Prawdopodobnie latem 1918 r. przeprowadza się do Warszawy. Wstępuje do Gimnazjum Towarzystwa im. Jana Zamoyskiego.
1920 Zgłasza się na ochotnika do wojska. Ma 14 lat i zostaje telegrafistą w Dowództwie Okręgu Generalnego I Warszawa.
1922 Narodziny brata Henryka.
1924 Rozpoczyna studia na wydziale prawa UW. Skończy je w październiku 1929 r. Działa w korporacji Patria i w ruchu międzykorporacyjnym.
1926 Jako członek Patrii w czasie przewrotu majowego opowiada się początkowo po stronie rządu. Członkiem Patrii przestanie być w roku akad. 1929/1930.
1928 Wstępuje do organizacji Myśl Mocarstwowa, redaguje „Dzień Akademicki”, dodatek do „Dnia Polskiego”, który później przekształci w „Bunt Młodych”. Pracuje w Biurze Prasowym Rady Ministrów. 1929 Zapisuje się na wydział humanistyczny UW.
1930 Zostaje sekretarzem ministra rolnictwa i reform rolnych Leona Janty-Połczyńskiego. Redaguje m.in. pierwszy numer kwartalnika „Wschód”.
1931 Żeni się z Tatianą Szwecow, przeprowadzają się do mieszkania przy ul. Brzozowej. Redagowany przez Giedroycia dodatek do „Dnia Polskiego” zmienia tytuł na „Bunt Młodych”.
1932 Jesienią Giedroyc zaczyna proces emancypacji „Buntu Młodych” od „Myśli Mocarstwowej”.
1933 Wchodzi w skład Rady Naczelnej Zjednoczenia Zachowawczych Organizacji Politycznych jako reprezentant Stronnictwa Prawicy Narodowej, konserwatywnej partii Janusza Radziwiłła. „Bunt Młodych” zaczyna wychodzić samodzielnie jako dwutygodnik.
1934 Nowym zwierzchnikiem Giedroycia w Ministerstwie Rolnictwa zostaje wiceminister Roger Raczyński.
1935 Pod koniec roku Giedroyc składa dymisję w Ministerstwie Rolnictwa.
1936 Zaczyna pracę w Ministerstwie Przemysłu i Handlu. 1937 „Bunt Młodych” staje się „Polityką”. Rozstanie z żoną.
1938 „Polityka” wydaje publikację programową pt. „Polska idea imperialna”.
1939 Zostaje naczelnikiem wydziału prezydialnego Ministerstwa Przemysłu i Handlu. „Polityka” zaczyna wychodzić jako tygodnik. Podróżuje „Batorym” do Nowego Jorku na Wystawę Światową.
5 września – Giedroyc zostaje ewakuowany z Warszawy, w trakcie wędrówki ku granicy rumuńskiej redaguje biuletyn „Ostatnie Telegramy”.
18 września – przekracza granicę. Do Rumunii zabiera brata Henryka i żonę.
24 września – Giedroyc przyjeżdża do Bukaresztu, zostaje sekretarzem ambasadora Rogera Raczyńskiego.
1940 Spotkanie z wysłannikiem Abwehry, zostaje oskarżony w „sprawie karnej Jerzego Giedroycia i towarzyszy”, a następnie oczyszczony z zarzutów.
4 listopada – ewakuacja ambasady. Giedroyc pozostaje w Bukareszcie jako kierownik Biura Polskiego poselstwa Chile.
1941 Zostaje ewakuowany przez Anglików do Stambułu.
12 kwietnia – przyjazd do Hajfy. Wraz z bratem Henrykiem wstępują do Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich, otrzymują przydział do Kompanii Transportowej.
26 sierpnia – trafia do oblężonego Tobruku, gdzie prowadzi punkt NAAFI (rodzaj kantyny/sklepu), pomaga też w wydawaniu pisma „Przy kierownicy w Tobruku”.
1942 Stacjonuje w Gazali, Cyrenajce, Aleksandrii. Zostaje odkomenderowany do Mosulu w Iraku.
1943 Po spotkaniu z Józefem Czapskim trafia do otoczenia gen. Andersa – rozpoczyna pracę w Wydziale Informacji i Oświaty Armii Polskiej na Wschodzie. Zostaje kierownikiem Działu Czasopism i Wydawnictw Wojskowych. Reformuje pismo „Orzeł Biały”, wydaje m.in. „Dziennik Żołnierza APW”. Poznaje Zofię Hertz i Juliusza Mieroszewskiego. Zostaje mianowany oficerem propagandy (PRO).
1944 Przypływa do Tarentu. 2. Korpus od grudnia 1942 r. bije się we Włoszech. Zostaje ukarany dwutygodniowym aresztem za dopuszczenie do druku w „Orle Białym” artykułu „Libia a Cassino”. Dymisja ze stanowiska kierownika Działu Czasopism.
1945 Zostaje oficerem oświatowym Centrum Wyszkolenia Wojsk Pancernych w Gallipoli. Na rozkaz gen. Andersa przyjeżdża do Londynu.
1946 Szef sztabu 2. Korpusu „w porozumieniu z Rządem RP w Londynie” powołuje w Rzymie Instytut Literacki. Generał Anders mianuje Jerzego Giedroycia kierownikiem Instytutu Literackiego.
1947 Pod redakcją Jerzego Giedroycia i Gustawa Herlinga-Grudzińskiego ukazuje się pierwszy numer pisma „Kultura”. Instytut Literacki przenosi się do Francji.
1948 Demobilizacja pracowników Instytutu Literackiego.
1950 Zakaz rozpowszechniania „Kultury” w Polsce.
1951 Czesław Miłosz wybiera wolność. Przez ponad rok będzie mieszkać w Domu „Kultury”. Do zespołu Instytutu dołącza Henryk Giedroyc. 1954 Apel do czytelników z prośbą o pomoc w kupnie nowej siedziby dla Instytutu Literackiego. Instytut przenosi się do domu przy 91, av. de Poissy, na granicy Maisons-Laffitte i Le Mesnil-le-Roi.
1961 Giedroyc podróżuje po USA. 
1962 Ukazuje się pierwszy numer „Zeszytów Historycznych”. Jerzy Giedroyc do 2000 roku wyda ich 133.
1966 Henryk Giedroyc żeni się z Ledą Pasquali.
1969 W Vance umiera Witold Gombrowicz, dwa miesiące później w Bernie – Jerzy Stempowski.
1973 W Polsce umiera Zygmunt Giedroyc, brat Jerzego i Henryka.
1974 Spotyka się w Zurychu z A. Sołżenicynem i dostaje jego zgodę na publikację „Archipelagu GUŁag”. J. Giedroyc, J. Czapski i G. Herling-Grudziński wchodzą w skład kolegium redakcyjnego emigracyjnego pisma rosyjskiego „Kontinent”, założonego przez Władimira Maksimowa.
1975 J. Giedroyc udziela „Aneksowi” wywiadu, który – zgodnie z jego wolą - opublikowany zostanie dopiero w roku 1986.
1976 W Londynie umiera Juliusz Mieroszewski, najbliższy współpracownik Redaktora.
1977 Giedroyc publikuje „Deklarację w sprawie ukraińskiej”, podpisaną z jego inicjatywy przez emigrantów polskich, czeskich, rosyjskich i węgierskich. 
1979 Umiera Zygmunt Hertz. 
1980 W tygodniku „Le Point” rozmowa z J. Giedroyciem o Wydarzeniach Sierpniowych.
1985 W 459. numerze „Kultury” pojawia się oświadczenie J. Giedroycia: „(…) Nie szukałem i nie szukam następcy i zastępcy (...) Mimo niewątpliwie zaawansowanego wieku nie wybieram się umierać, ponieważ wierzę, że mam jeszcze dużo do zrobienia”. 
1986 8 października w podziemnym „Tygodniku Mazowsze” ukazuje się rozmowa z Jerzym Giedroyciem z okazji 40-lecia Instytutu Literackiego.1988 Spotkanie z Lechem Wałęsą w paryskim Centre du Dialogue. 
1989 Giedroyc otrzymuje nagrodę Polskiego Pen Clubu „za wybitne zasługi dla piśmiennictwa polskiego”. 
1990 Odmawia przyjęcia dyplomu za zasługi dla promocji kultury polskiej za granicą.
1991 W Bibliotece Polskiej w Paryżu Jerzy Giedroyc odbiera swój pierwszy doktorat honoris causa przyznany przez Uniwersytet Jagielloński. 1994 Redaktor odmawia przyjęcia Orderu Orła Białego.
1995 Promocja „Autobiografii na cztery ręce” z udziałem J. Giedroycia. W serii „Archiwum Kultury” ukazuje się jego korespondencja z K.A. Jeleńskim. 1996 Redaktora odwiedza prezydent RP A. Kwaśniewski. Giedroyc zostaje odznaczony Krzyżem Oficerskim Legii Honorowej. 
1997 Giedroyc przyjmuje z rąk prezydenta Algirdasa Brazauskasa honorowe obywatelstwo Litwy. Ukazuje się korespondencja z A. Bobkowskim. 
1998 Giedroyc odbiera litewski Order Giedymina I stopnia. Ukazuje się korespondencja z J. Stempowskim. 
1999 Ukazuje się korespondencja z J. Mieroszewskim z lat 1949-1956. 
2000 Redaktor odpowiada na pytania internautów podczas czatu na portalu Onet.pl. 14 września - Jerzy Giedroyc umiera w Maisons-Laffitte w wieku 94 lat. Zostaje pochowany na cmentarzu w Le Mesnil-le-Roi. W listopadzie ukazuje się ostatni numer „Kultury” (nr 10/637).

Opracowano na podstawie m.in: – Mariusz Kubik, „Jerzy Giedroyc – postać i dzieło. Kalendarium” – „Jerzy Giedroyc 1906-2000”, opr. Jacek Krawczyk [w:] „Jerzy Giedroyc. Redaktor. Polityk. Człowiek” pod red. K. Pomiana, Towarzystwo Opieki nad Archiwum Instytutu Literackiego w Paryżu, UMCS, Lublin 2001. – Marek Żebrowski, „Jerzy Giedroyć. Życie przed «Kulturą»”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012.

Jerzy Giedroyc
Apel do czytelników i przyjaciół - 1959

Z wielu względów trudno nam poruszać w druku niektóre problemy, sądzimy więc, że list, pozwalając nam na większą swobodę, spełni rolę niejako wewnętrznego biuletynu, informującego o naszych poczynaniach.
Polska ma największą emigrację polityczną i zarobkową ze wszystkich krajów Europy Środkowowschodniej. Temu też przypisujemy w pierwszym rzędzie fakt, że w ciągu lat już ponad jedenastu ukazuje się takie pismo, jak „Kultura”. Być może wybór Francji na siedzibę pisma okazał się o tyle szczęśliwy, że duże centrum międzynarodowe daje dostęp do wiadomości politycznych i kulturalnych, ułatwia śledzenie sytuacji w Polsce i chroni od zamknięcia się w jednym politycznym środowisku.
Przywiązujemy dużą wagę do równoległego rozwoju różnych ośrodków emigracji i do współpracy z nimi, rozumiejąc zwłaszcza znaczenie ośrodków zamorskich. Równocześnie, zapewne dzięki sile polskiej paryskiej tradycji, „Kultura” przekształciła się w rodzaj instytucji, na szczęście niebiurokratycznej, bo z bardzo szczupłym personelem.
Dom nasz w Maisons-Laffitte pod Paryżem, zakupiony dzięki pomocy czytelników-przyjaciół, w znacznym stopniu wypełnia biblioteka, jak się zdaje jedyna tego typu na świecie, bo zawierająca zarówno publikacje emigracyjne od 1939 roku, jak książki i czasopisma wydawane w Kraju i na emigracji po 1945 r., nie mówiąc o literaturze zachodniej. W obecnej chwili biblioteka liczy 16 000 tomów i jest stale uzupełniana. — Obok niej jest biblioteka pism obejmująca komplety pism w języku polskim, ukraińskim, litewskim, czeskim, rumuńskim oraz w językach zachodnich. To gromadzenie zbiorów okazało się, jak dowiódł upływ czasu, rozsądne, gdyż posiadamy druki niełatwe już do znalezienia nawet w bibliotekach Warszawy czy Krakowa. Zarazem nasza działalność, początkowo ograniczona do wydawania miesięcznika, rozszerzyła się na inne dziedziny mocą samej konieczności. Wskutek pogłębiającego się kryzysu organizacji politycznych wiele zadań, które mogłyby być spełniane przez większe grupy, spada na barki naszego zespołu. Tak więc spostrzegliśmy, że zaczynając od małego, stopniowo zostaliśmy zmuszeni do podjęcia szeregu prac i doraźnych, i obliczonych na dalszą metę.
Przedstawiając nasze plany zaczniemy oczywiście od naszego pisma. Chcielibyśmy udzielać możliwie dużo miejsca życiu emigracji w różnych krajach, i to nie tylko w formie aktualnych wiadomości, ale opisów i analiz socjologicznych. Jak wiadomo, jest to dotychczas teren niemal dziewiczy. Drukowaliśmy już fragmenty pierwszej w tej dziedzinie książki o polskiej emigracji w Wielkiej Brytanii, pióra B. Sulika i B. Czaykowskiego. Książkę tę wydamy w bieżącym roku. Zagadnienie młodzieży wychowanej poza Polską i już dwujęzycznej szczególnie nas obchodzi i doceniamy ważną rolę, jaką ta młodzież może odegrać w przyszłości, stanowiąc pomost pomiędzy odmiennymi kulturami.
Co do naszego stosunku do Kraju, to nie możemy chyba być oskarżeni o sztywność postawy. Zawsze dbaliśmy o jak najżywszy kontakt z tym, co się tam odbywa, i nasz stosunek jest, pochlebiamy sobie, rzeczowy czy też empiryczny. Gotowi jesteśmy popierać każdą zmianę, która wychodzi na dobre 28 milionom mieszkańców Polski, jak złożyliśmy tego dowód w Październiku i bezpośrednio po Październiku. Wydaliśmy wtedy natychmiast w osobnej broszurze przemówienie Gomułki, chcąc, aby dotarło do jak najwięk szej liczby odbiorców naszego pisma. Natomiast w walce z tendencjami powrotu do dawnego stanu rzeczy nie widzimy możliwości jakichkolwiek kompromisów. Tendencje te, naszym zdaniem, uległyby osłabieniu wskutek nowego układu międzynarodowego, dlatego też nieraz opowiadaliśmy się na łamach „Kultury” za koncepcją strefy zneutralizowanej i zdemilitaryzowanej w środku Europy.
Środowiska emigracyjne mają nieraz skłonność do zasklepiania się w swoim narodowym kręgu albo, przeciwnie, do zatracania swojej odrębności. I jedno, i drugie wydaje się nam szkodliwe. Stąd, starając się wyławiać nowe emigracyjne talenty literackie, uważamy zarazem za konieczną konfrontację polskich osiągnięć w literaturze, nauce i sztuce z podobnymi osiągnięciami krajów, gdzie nam przebywać wypadło. Publikujemy więc omówienia dzieł albo utwory obce w przekładzie. Korzystając z Paryża jako miasta, gdzie spotykają się ludzie różnych narodowości, zapewniliśmy współpracę szeregu pisarzy cudzoziemskich. Nieraz zdarza się, że ich utwory ukazują się w „Kulturze” niemal równocześnie z drukiem oryginału w innym języku. Zdarza się też, że utwory pisarzy polskich pojawiają się najpierw w „Kulturze”, a następnie, wydane w tłumaczeniu, przyczyniają sporo hałasu na terenie międzynarodowym. Nie ograniczamy się do tej wymiany i postanowiliśmy zrobić próbę nawiązania ściślejszej łączności z cudzoziemcami.
W bieżącym roku zostanie wprowadzony w „Kulturze” kwartalny dodatek, w językach angielskim i francuskim, zawierający ciekawsze materiały, mogące zainteresować tych czytelników, którzy nie znają polskiego. W jaki sposób, obok wydawania pisma, udało się nam działać również jako dom wydawniczy, sami nie bardzo wiemy. Niemniej „Biblioteka «Kultury»” obejmuje już dzisiaj ponad czterdzieści pozycji. Akcja ta rozwinęła się głównie w ciągu ostatnich kilku lat i zadecydowała o tym wyraźna potrzeba. Nie dublujemy innych firm wydawniczych, wybieramy książkę, jeżeli nie może się ona gdzie indziej ukazać. W tej sytuacji są książki, które, czy to ze względu na nazwiska ich autorów, czy na ich treść, nie mają szans w Polsce. Tak np. olbrzymia ilość tłumaczeń z obcych języków sprowadza się w Polsce, wskutek wymagań cenzury, głównie do beletrystyki, natomiast dzieła o charakterze ideologicznym, nieraz podstawowe dla myśli współczesnej, są zakazane. Powoduje to bardzo ujemne skutki, gdyż ucieczkę od problematyki pozaliterackiej jako „niebezpiecznej”. Zresztą niektóre dzieła literackie też są objęte zakazem cenzury.
Jakkolwiek pracujemy na emigracji i zasadniczo dla emigracji, wierzymy, że myśl wyrażona w polskim języku, czy będą to utwory oryginalne, czy tłumaczone, stanowi pewną całość i że powinniśmy wypełniać te luki. Tym się kierując, wydaliśmy w końcu ubiegłego roku tak zupełnie różne pozycje, jak „Wybór pism” Simone Weil, „Człowiek zbuntowany” Camusa, powieść „W polu” Rembeka, „Rewolucję manadżerską” Burnhama.
Nasz program na najbliższą przyszłość przewiduje pierwszą doprowadzoną do ostatnich czasów „Historię Polski” Pawła Zaremby; polski przekład „Doktora Żiwago” Borysa Pasternaka, który przygotowuje Paweł Hostowiec, oraz specjalną kolekcję pod nazwą „Dokumenty”. Będzie ona zawierać materiały dotyczące zagadnień, które żywo obchodzą ludzi w Kraju czy też mają duże znaczenie ogólne. W kolekcji tej ukazał się obecnie „Program Związku Komunistów Jugosławii” wraz z najważniejszymi krytykami prasy sowieckiej, mającymi charakter zasadniczy.
W najbliższym czasie ukaże się: „Kultura masowa” — dyskusja o mass culture tocząca się obecnie w Ameryce, w opracowaniu i przekładzie Czesława Miłosza, i jako dalsze tomy: antologia artykułów ogłoszonych w ostatnich latach przez antystalinowskich marksistów zachodnich oraz antologia polskich prac z okresu „burzy i naporu”, tj. z lat 1955-1957.
Leży nam na sercu nieznajomość problematyki polskiej u najbliższych sąsiadów i, na odwrót, nieznajomość problematyki tych sąsiadów u nas. Dlatego przystępujemy, na razie dorywczo, do wydawnictw książkowych w językach obcych.
W najbliższym czasie ukaże się czeski przekład „Cmentarzy” Marka Hłaski oraz antologia w ję- zyku ukraińskim „Rozstrzelane Odrodzenie”, obejmująca utwory (poezja, proza, dramat, esej) 40 najwybitniejszych pisarzy Ukrainy Sowieckiej z okresu 1917-1933. Ponieważ pisarze ci w większości zostali zlikwidowani, a dzieła ich są zakazane, antologia ta, objętości ok. 800 stron, będzie zapewne dla czytelników znających ukraiński, a przede wszystkim dla samych Ukraińców prawdziwym odkryciem nieznanej Ukrainy. Przedsięwzięcie, przyznajemy, dość szaleńcze, ale celowe, jeżeli liczą się akty zmierzające do poprawy stosunków polsko-ukraińskich. Kończąc ze sprawami wydawniczymi, przechodzimy do innych działów.
„Kultura” co roku przyznaje dwie nagrody literackie, jedną dla pisarza emigracyjnego, drugą dla krajowego, w wysokości 100 000 franków każda, oraz nagrodę plastyczną, w wysokości 70 000 franków. Napływ młodzieży z Kraju do Paryża na kilkumiesięczne pobyty związane ze studiami przyczynia nam wielu trosk. Młodzież ta jest, z powodu braku dewiz w Kraju, najczęściej zupełnie bez pieniędzy, z trudnością daje sobie radę w obcym mieście. Nie sposób jest odnieść się do jej losu obojętnie. Ustanowiliśmy więc dwa stypendia paromiesięczne po 25 000 franków i, biorąc pod uwagę, że hotele pochłaniają znaczną część studenckiego budżetu, zapewniamy potrzebującym bezpłatne mieszkanie w domu „Kultury”. Nie jest to akcja filantropijna, ale pomoc tym, co faktycznie studiują, robią prace dyplomowe, odbywają praktyki specjalizacyjne etc. Nie jest to też akcja polityczna, jakkolwiek mogłaby być tak w Warszawie interpretowana, toteż musi być prowadzona bardzo dyskretnie.
Zresztą na brak pieniędzy cierpią nie tylko przybysze z Kraju. Szereg literatów na emigracji, czy to ze względu na wiek, czy choroby, jest w nędzy, dlatego zmuszeni zostaliśmy wprowadzić dwa stypendia dla nich, jedno stałe, a drugie zmienne, w wysokości mniej więcej 25 000 franków każde.
Wydając miesięcznik i książki chcemy, żeby trafiały one do rąk nie tylko emigracyjnych czytelników. Wysyłamy więc bezpłatnie od 500 do 700 egzemplarzy każdej pozycji do Polski, częściowo pocztą, przede wszystkim przez okazje, nie możemy też, rzecz jasna, traktować przybyszów stamtąd jako handlowych klientów i dostają oni nasze wydawnictwa darmo. W Polsce szereg osób wypuszczonych z więzień po Październiku 1956 znajduje się w skrajnej nędzy (często jest to forma dalszego prześladowania). Pomagamy im w miarę naszych możliwości, wybierając ludzi wybitnych i zasłużonych, niezależnie od ich przekonań politycznych, przez wysyłanie co miesiąc trzech do czterech paczek. Ten nasz program jest, jak na pismo emigracyjne, bardzo ambitny i nieraz spotykamy się ze zdaniem, że zapewne stoją za nami jakieś potężne instytucje czy fundusze. Na szczęście, czy niestety, zdanie to nie odpowiada prawdzie. Z naciskiem podkreślamy, że „Kultura” nie korzysta z niczyjej subwencji i nie jest związana z żadną organizacją, ani polską, ani cudzoziemską. Czasami ludzie dobrej woli pomagają nam jednorazowymi darami na poszczególne cele, czasami uzyskujemy pomoc na wydanie jakiejś książki, ale cały ten budżet musi być wygospodarowany z własnych funduszów, to jest z prenumerat „Kultury” i sprzedaży książek.
Gdybyśmy, zamiast rozwijać stopniowo nasze wydawnictwo w ciągu ubiegłych lat jedenastu, zaledwie utrzymywali je przy życiu, być może żenowałoby nas stwierdzenie, jakie nastąpi. Oto w chwili, kiedy wyraźniej niż kiedykolwiek dostrzega się społeczny pożytek takiej placówki jak nasza, zauważyć możemy w niektórych środowiskach emigracyjnych apatię oraz skłonność do odwracania się od polskich pism i książek. Przyczyny tego zjawiska są wielorakie, niepoślednie jednak znaczenie ma zapewne poczucie braku jasno określonych celów. My natomiast sądzimy, że najważniejsza jest postawa czynna i że celów działania jest raczej nadmiar — świadczą o tym chociażby dyskusje, zarówno na emigracji jak w Kraju, na temat wielu utworów przez nas drukowanych. Dlatego zwracamy się do naszych czytelników z prośbą o współpracę w przełamywaniu zaraźliwej apatii. Pomóc nam można tymi środkami, które stanowią naszą podstawę finansową, tj. prenumerując pismo i kupując nasze książki. Reforma monetarna we Francji ugodziła nas dotkliwie, gdyż podniosła znacznie koszta drukarni, prądu elektrycznego, poczty etc. Mimo to prenumerata „Kultury”, 6 dolarów rocznie, a więc 50 centów miesięcznie, jest jedną z najniższych.
Każdy, werbując nowych prenumeratorów, przekonując przyjaciół (a być może i siebie), że nasze książki zasługują na to, aby je kupować, przyczynia się do powodzenia naszej akcji. Prenumerata stanowi minimum, ale nie wystarcza. Idzie również o kupowanie książek. Rozsprzedana książka pozwala na wydanie następnej, umożliwia również bezpłatną wysyłkę do Polski. Oczywiście, można się z nami w wielu rzeczach nie zgadzać, mamy jednak nadzieję, że można ocenić nasze dobre intencje. Jeżeli nie zawsze mamy rację, to w każdym razie prowadzimy uczciwą dyskusję i nie wstydzimy się przyznawać do błędów.
Naszym zdaniem postawa czynna, choćby niekiedy prowadziła do różnic w opiniach, może jedynie nadać sens naszej emigracji. Po raz pierwszy zwracamy się do emigracyjnych czytelników z takim apelem. Dotychczasowy nasz dorobek daje gwarancję, że nie idzie tu o podtrzymanie efemerydy, ale o umożliwienie dalszego rozwoju placówce, która złożyła egzamin samowystarczalności. Stale ostatnio zwężający się zakres swobody słowa w Kraju zmu sza nas do szczególnego wysiłku.
Maisons-Laffitte, w marcu 1959
REDAKTOR JERZY GIEDROYC

 

POWRÓT DO POCZĄTKU »