Logo Kultura Paryska 23 stycznia 2020

LATA NAJWAŻNIEJSZE

27 lipca 1906 w Mińsku Litewskim rodzi się Jerzy Giedroyc, pierwszy z trzech synów Ignacego Giedroycia i Franciszki ze Starzyckich.
1909 Narodziny brata Zygmunta.
1916 Rodzice wysyłają Jerzego do Moskwy, uczy się tam w gimnazjum Komitetu Polskiego, mieszka na stancji.
1917 Po rewolucji lutowej i zakończeniu roku szkolnego wraca do Mińska. Uczy się w gimnazjum Polskiej Macierzy Szkolnej.
1918 Prawdopodobnie latem 1918 r. przeprowadza się do Warszawy. Wstępuje do Gimnazjum Towarzystwa im. Jana Zamoyskiego.
1920 Zgłasza się na ochotnika do wojska. Ma 14 lat i zostaje telegrafistą w Dowództwie Okręgu Generalnego I Warszawa.
1922 Narodziny brata Henryka.
1924 Rozpoczyna studia na wydziale prawa UW. Skończy je w październiku 1929 r. Działa w korporacji Patria i w ruchu międzykorporacyjnym.
1926 Jako członek Patrii w czasie przewrotu majowego opowiada się początkowo po stronie rządu. Członkiem Patrii przestanie być w roku akad. 1929/1930.
1928 Wstępuje do organizacji Myśl Mocarstwowa, redaguje „Dzień Akademicki”, dodatek do „Dnia Polskiego”, który później przekształci w „Bunt Młodych”. Pracuje w Biurze Prasowym Rady Ministrów. 1929 Zapisuje się na wydział humanistyczny UW.
1930 Zostaje sekretarzem ministra rolnictwa i reform rolnych Leona Janty-Połczyńskiego. Redaguje m.in. pierwszy numer kwartalnika „Wschód”.
1931 Żeni się z Tatianą Szwecow, przeprowadzają się do mieszkania przy ul. Brzozowej. Redagowany przez Giedroycia dodatek do „Dnia Polskiego” zmienia tytuł na „Bunt Młodych”.
1932 Jesienią Giedroyc zaczyna proces emancypacji „Buntu Młodych” od „Myśli Mocarstwowej”.
1933 Wchodzi w skład Rady Naczelnej Zjednoczenia Zachowawczych Organizacji Politycznych jako reprezentant Stronnictwa Prawicy Narodowej, konserwatywnej partii Janusza Radziwiłła. „Bunt Młodych” zaczyna wychodzić samodzielnie jako dwutygodnik.
1934 Nowym zwierzchnikiem Giedroycia w Ministerstwie Rolnictwa zostaje wiceminister Roger Raczyński.
1935 Pod koniec roku Giedroyc składa dymisję w Ministerstwie Rolnictwa.
1936 Zaczyna pracę w Ministerstwie Przemysłu i Handlu. 1937 „Bunt Młodych” staje się „Polityką”. Rozstanie z żoną.
1938 „Polityka” wydaje publikację programową pt. „Polska idea imperialna”.
1939 Zostaje naczelnikiem wydziału prezydialnego Ministerstwa Przemysłu i Handlu. „Polityka” zaczyna wychodzić jako tygodnik. Podróżuje „Batorym” do Nowego Jorku na Wystawę Światową.
5 września – Giedroyc zostaje ewakuowany z Warszawy, w trakcie wędrówki ku granicy rumuńskiej redaguje biuletyn „Ostatnie Telegramy”.
18 września – przekracza granicę. Do Rumunii zabiera brata Henryka i żonę.
24 września – Giedroyc przyjeżdża do Bukaresztu, zostaje sekretarzem ambasadora Rogera Raczyńskiego.
1940 Spotkanie z wysłannikiem Abwehry, zostaje oskarżony w „sprawie karnej Jerzego Giedroycia i towarzyszy”, a następnie oczyszczony z zarzutów.
4 listopada – ewakuacja ambasady. Giedroyc pozostaje w Bukareszcie jako kierownik Biura Polskiego poselstwa Chile.
1941 Zostaje ewakuowany przez Anglików do Stambułu.
12 kwietnia – przyjazd do Hajfy. Wraz z bratem Henrykiem wstępują do Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich, otrzymują przydział do Kompanii Transportowej.
26 sierpnia – trafia do oblężonego Tobruku, gdzie prowadzi punkt NAAFI (rodzaj kantyny/sklepu), pomaga też w wydawaniu pisma „Przy kierownicy w Tobruku”.
1942 Stacjonuje w Gazali, Cyrenajce, Aleksandrii. Zostaje odkomenderowany do Mosulu w Iraku.
1943 Po spotkaniu z Józefem Czapskim trafia do otoczenia gen. Andersa – rozpoczyna pracę w Wydziale Informacji i Oświaty Armii Polskiej na Wschodzie. Zostaje kierownikiem Działu Czasopism i Wydawnictw Wojskowych. Reformuje pismo „Orzeł Biały”, wydaje m.in. „Dziennik Żołnierza APW”. Poznaje Zofię Hertz i Juliusza Mieroszewskiego. Zostaje mianowany oficerem propagandy (PRO).
1944 Przypływa do Tarentu. 2. Korpus od grudnia 1942 r. bije się we Włoszech. Zostaje ukarany dwutygodniowym aresztem za dopuszczenie do druku w „Orle Białym” artykułu „Libia a Cassino”. Dymisja ze stanowiska kierownika Działu Czasopism.
1945 Zostaje oficerem oświatowym Centrum Wyszkolenia Wojsk Pancernych w Gallipoli. Na rozkaz gen. Andersa przyjeżdża do Londynu.
1946 Szef sztabu 2. Korpusu „w porozumieniu z Rządem RP w Londynie” powołuje w Rzymie Instytut Literacki. Generał Anders mianuje Jerzego Giedroycia kierownikiem Instytutu Literackiego.
1947 Pod redakcją Jerzego Giedroycia i Gustawa Herlinga-Grudzińskiego ukazuje się pierwszy numer pisma „Kultura”. Instytut Literacki przenosi się do Francji.
1948 Demobilizacja pracowników Instytutu Literackiego.
1950 Zakaz rozpowszechniania „Kultury” w Polsce.
1951 Czesław Miłosz wybiera wolność. Przez ponad rok będzie mieszkać w Domu „Kultury”. Do zespołu Instytutu dołącza Henryk Giedroyc. 1954 Apel do czytelników z prośbą o pomoc w kupnie nowej siedziby dla Instytutu Literackiego. Instytut przenosi się do domu przy 91, av. de Poissy, na granicy Maisons-Laffitte i Le Mesnil-le-Roi.
1961 Giedroyc podróżuje po USA. 
1962 Ukazuje się pierwszy numer „Zeszytów Historycznych”. Jerzy Giedroyc do 2000 roku wyda ich 133.
1966 Henryk Giedroyc żeni się z Ledą Pasquali.
1969 W Vance umiera Witold Gombrowicz, dwa miesiące później w Bernie – Jerzy Stempowski.
1973 W Polsce umiera Zygmunt Giedroyc, brat Jerzego i Henryka.
1974 Spotyka się w Zurychu z A. Sołżenicynem i dostaje jego zgodę na publikację „Archipelagu GUŁag”. J. Giedroyc, J. Czapski i G. Herling-Grudziński wchodzą w skład kolegium redakcyjnego emigracyjnego pisma rosyjskiego „Kontinent”, założonego przez Władimira Maksimowa.
1975 J. Giedroyc udziela „Aneksowi” wywiadu, który – zgodnie z jego wolą - opublikowany zostanie dopiero w roku 1986.
1976 W Londynie umiera Juliusz Mieroszewski, najbliższy współpracownik Redaktora.
1977 Giedroyc publikuje „Deklarację w sprawie ukraińskiej”, podpisaną z jego inicjatywy przez emigrantów polskich, czeskich, rosyjskich i węgierskich. 
1979 Umiera Zygmunt Hertz. 
1980 W tygodniku „Le Point” rozmowa z J. Giedroyciem o Wydarzeniach Sierpniowych.
1985 W 459. numerze „Kultury” pojawia się oświadczenie J. Giedroycia: „(…) Nie szukałem i nie szukam następcy i zastępcy (...) Mimo niewątpliwie zaawansowanego wieku nie wybieram się umierać, ponieważ wierzę, że mam jeszcze dużo do zrobienia”. 
1986 8 października w podziemnym „Tygodniku Mazowsze” ukazuje się rozmowa z Jerzym Giedroyciem z okazji 40-lecia Instytutu Literackiego.1988 Spotkanie z Lechem Wałęsą w paryskim Centre du Dialogue. 
1989 Giedroyc otrzymuje nagrodę Polskiego Pen Clubu „za wybitne zasługi dla piśmiennictwa polskiego”. 
1990 Odmawia przyjęcia dyplomu za zasługi dla promocji kultury polskiej za granicą.
1991 W Bibliotece Polskiej w Paryżu Jerzy Giedroyc odbiera swój pierwszy doktorat honoris causa przyznany przez Uniwersytet Jagielloński. 1994 Redaktor odmawia przyjęcia Orderu Orła Białego.
1995 Promocja „Autobiografii na cztery ręce” z udziałem J. Giedroycia. W serii „Archiwum Kultury” ukazuje się jego korespondencja z K.A. Jeleńskim. 1996 Redaktora odwiedza prezydent RP A. Kwaśniewski. Giedroyc zostaje odznaczony Krzyżem Oficerskim Legii Honorowej. 
1997 Giedroyc przyjmuje z rąk prezydenta Algirdasa Brazauskasa honorowe obywatelstwo Litwy. Ukazuje się korespondencja z A. Bobkowskim. 
1998 Giedroyc odbiera litewski Order Giedymina I stopnia. Ukazuje się korespondencja z J. Stempowskim. 
1999 Ukazuje się korespondencja z J. Mieroszewskim z lat 1949-1956. 
2000 Redaktor odpowiada na pytania internautów podczas czatu na portalu Onet.pl. 14 września - Jerzy Giedroyc umiera w Maisons-Laffitte w wieku 94 lat. Zostaje pochowany na cmentarzu w Le Mesnil-le-Roi. W listopadzie ukazuje się ostatni numer „Kultury” (nr 10/637).

Opracowano na podstawie m.in: – Mariusz Kubik, „Jerzy Giedroyc – postać i dzieło. Kalendarium” – „Jerzy Giedroyc 1906-2000”, opr. Jacek Krawczyk [w:] „Jerzy Giedroyc. Redaktor. Polityk. Człowiek” pod red. K. Pomiana, Towarzystwo Opieki nad Archiwum Instytutu Literackiego w Paryżu, UMCS, Lublin 2001. – Marek Żebrowski, „Jerzy Giedroyć. Życie przed «Kulturą»”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012.

Jerzy Giedroyc
Apel do krajowych czytelników „Kultury" - 1957

„Nowe Drogi” i „Trybuna Ludu” — organy Komitetu Centralnego PZPR — podjęły frontalny atak przeciwko „Kulturze”. Głównym zarzutem jest, że redaktorzy „Kultury”, „głowami i nogami” tkwią w przeciwnym obozie. Zgodnie ze stalinowską tradycją, tak świetnie reprezentowaną przez osławiony biuletyn „Kraj” — ów „przeciwny obóz” oznacza imperialistyczne, rewizjonistyczne Niemcy, sprzęgnięte z siłami reakcji całego świata.
Należymy niewątpliwie do odmiennego obozu niż „Trybuna Ludu” i „Nowe Drogi”, ale nasz rodowód nie wywodzi się ani z Waszyngtonu, ani z Bonn. Przynależymy do tego obozu Polaków w Kraju, którzy wierzą, iż „nie ma socjalizmu bez demokracji, a demokracji bez wolnej prasy”. Tego hasła nikt w Polsce nie zagłuszy i członkowie KC jeszcze nieraz posłyszą je na ulicach Warszawy.
Teraz, gdy zamknięto „Po prostu” i ogranicza się prasę — na „Kulturę” w pierwszym rzędzie spada cały ciężar walki o wolność i rzetelną demokrację. Zdajemy sobie sprawę, że wszelka „nielegalszczyzna” utrudnia proces demokracji, ale nie mamy przed sobą innego wyboru. Spodziewaliśmy się, że partia rozsądną polityką wypośrodkuje margines bezpiecznej wolności pomiędzy groźbą interwencji a naporem społeczeństwa. Niestety straszak interwencji służy przede wszystkim jako generalny argument do zwalczania najbardziej uzasadnionych żądań wolnościowych.
W kraju, w którym istnieje cenzura, nie ma potrzeby zamykać pism opozycyjnych. W przypadku „Po prostu” chodziło nie o zamknięcie pisma, lecz o rozbicie grupy, która miała szansę stać się w przyszłości ośrodkiem krystalizacyjnym odrodzonej myśli socjalistycznej. Nigdy nie było i nie jest naszym celem zaognianie stosunków polsko-rosyjskich. Nie tracimy nadziei, że przyjdzie chwila, kiedy Rosja zechce oprzeć się nie na satelitach i agentach, lecz na sojusznikach i przyjaciołach. Wysuwając już przed paru laty koncepcję neutralizacji i ewakuacji wojsk sowieckich i amerykańskich z Europy Środkowowschodniej — spotkaliśmy się początkowo z tą samą nieufnością i konserwatyzmem w myśleniu na Zachodzie. Koncepcja ta jednak się przyjmuje, została przede wszystkim podtrzymana przez lewicę europejską z labourzystami na czele i dziś coraz więcej realistów politycznych i ludzi naprawdę dobrej woli, szukających wyjścia z impasu światowego bez katastrofy wojennej — do niej dołącza.
Wierzymy, że tego typu rozwiązanie wpłynęłoby wydatnie na poprawę stosunków między narodami polskim i rosyjskim. Ale komunistyczne sfery, rządzące w Polsce, są przeciwne temu projektowi, bo realizacja tej koncepcji wyraziłaby się zmniejszeniem bezpośrednich wpływów sowieckich, a tym samym straszak interwencji — ten najbardziej wszechmocny i wszechstronny instrument polityczny — jednego dnia straciłby wszelki sens. Tak w tej sprawie, jak i w sprawie Rad Robotniczych czy innych form samorządu społecznego i w ogóle w każdej sprawie — jedynym kryterium polityki Polski Ludowej jest nadal interes partii i racja stanu partii, a nie Polski. Dając wyraz naszej wierze w możliwość ewolucyjnej zmiany i poprawę warunków w kraju — nie rozumieliśmy przez to, że któregoś dnia komuniści odejdą od komunizmu. Sądziliśmy natomiast, że komuniści, wykorzystując wyjątkową sytuację, zechcą zamienić ów przywilej geopolityczny, stanowiący fundament ich egzystencji, na autentyczne zaufanie i solidarne poparcie narodu.
Droga do tego celu wiodła poprzez demokratyzację — poprzez poszerzanie marginesu wolności — poprzez budowę społecznego i gospodarczego modelu ustrojowego, który czyniłby zadość aspiracjom nie tylko parusettysięcznej partii komunistycznej, ale i pozostałej dwudziestoośmiomilionowej reszcie polskiego społeczeństwa. Komuniści polscy mieli przed sobą dosłownie dziejową szansę wykazania światu, że potrafią przewodzić demokratycznemu społeczeństwu w oparciu o demokratyczne metody i instytucje. Mieli szansę podważyć tezę — uznaną za pewnik przez setki milionów ludzi na Zachodzie — a mianowicie, że z komunistami nie można współpracować, a można ich tylko zwalczać. Całe zainteresowanie „polskim eksperymentem” sprowadza się de facto do tego problemu. Dziejową szansę miał „polski eksperyment” przede wszystkim w bloku sowieckim i w Azji. Ile narodów, żyjących w po- czuciu zupełnej beznadziei, nagle z Polską zaczęło wiązać swoją przyszłość. Co zrobiono, by te — w tej chwili nikłe — odruchy wykorzystać do współpracy? Tchórzostwo, prowincjonalizm, schlebianie tępemu szowinizmowi — kazało nadal ograniczać się jedynie do drętwych „dekad przyjaźni”. Co dano, co próbowano dać młodzieży niemieckiej, czeskiej czy ukraińskiej, by wziąć pierwsze z brzegu przykłady? Jesteśmy realistami i nawet „Trybuna Ludu” przyznaje nam trzeźwość w ocenach sytuacji polskiej. Toteż nie domagaliśmy się całkowicie wolnych wyborów w obecnych warunkach. Ale demokratyzację i uspołecznienie można przeprowadzić i bez pełnych wolnych wyborów. Między wyborami i restauracją parlamentaryzmu a represjami prasowymi jest wielka różnica. Między wyborami a pacyfikowaniem demonstracji studenckich pałkami policji — jest różnica nie mniejsza. Co innego domagać się wyborów, a co innego domagać się skasowania hańbiącego embarga na polskie zagraniczne wydawnictwa naukowe i literackie. W obecnej sytuacji Polska nie może być jeszcze, niestety, w pełni krajem demokratycznym — ale już nie musi być totalistycznym ciemnogrodem, gdzie nie dopuszcza się studium o Puszkinie wybitnego rusycysty — tylko dlatego, że zostało ono napisane i wydane w Ameryce.
Nie ulega dla nas wątpliwości, że hamowanie demokratyzacji, zwężanie sfery wolności, cenzury, konfiskaty, a ostatnio aresztowania — to wszystko w 80%  nie  jest dyktowane obawą przed interwencją sowiecką, ale względami partyjnymi. Partia czuje się zbyt słaba i wewnętrznie rozbita i dlatego wraca do metod policyjnych. I w tym miejscu komuniści wstępują w orbitę błędnego koła. Metody policyjno-administracyjnego przymusu partii nie wzmocnią, wzmocnią natomiast i skonsolidują opozycję, pogłębią rozczarowanie, zwiększą ogólną niechęć i marazm.
Mimo że „Trybuna Ludu” podjęła przeciw nam świętą wojnę — nie wpływa to w niczym na nasz stosunek do Kraju i do Władysława Gomułki. Jesteśmy zawsze gotowi popierać każdą sprawę, która leży w interesie Polski. Pozostajemy nadal przekonani, że jest rzeczą możliwą, w oparciu o Październik, budować postępowy, społecznie sprawiedliwy i coraz pełniej demokratyczny ustrój społeczny w Polsce. Zdajemy sobie sprawę i z tego, że dla władz Polski ludowej jesteśmy niewygodni. Ale dlaczego w walce przeciwko „Kulturze” uciekać się do prostackich kłamstw? „Trybuna Ludu” w omawianym artykule pisze m.in.: „...nad naszą granicą, wzdłuż Odry i Nysy, stałyby dywizje odwetowego Wehrmachtu; Te dywizje — to pierwszy punkt programu budowy «demokratycznego socjalizmu» w wyda niu pana Mieroszewskiego”
To są zdania jakby żywcem wycięte z taśmy bierutowej propagandy: emigracja w sojuszu z odwetowym Wehrmachtem szykuje się do osadzenia w Polsce kapitalistów i reakcjonistów. Czy naprawdę redakcja „Trybuny Ludu” uważa wszystkich swych krajowych czytelników za idiotów? Największe zagrożenie Ziem Odzyskanych to nie Wehrmacht, który się jeszcze nie narodził, ale zbrodnicze zaniedbanie tych Ziem, które są dziś większą pustynią niż w roku 1948. Proponujemy, by Gomułka, który zna przecież ten problem, odwiedził obecnie, po latach, Ziemie Zachodnie i wyciągnął ze swej podróży odpowiednie wnioski. I wreszcie ostatnie nieporozumienie. Nie dobijamy się o debit dla „Kultury”. Walczymy jedynie o normalizację stosunków i w związku z tym o zniesienie embarga na periodyki i wydawnictwa emigracyjne. „Kultura” — tak jak docierała do Kraju za Bieruta — tak i dociera i b ę d z i e  d o c i e r a ć za Gomułki. Popularność i pozycja „Kultury” w Polsce nie zrodziły się przecież z powietrza. Nielegalszczyznę — powtarzamy raz jeszcze — uważamy za niebezpieczną dla demokratyzacji. Niestety władze partyjne zmuszają do tej drogi nie tylko nas, ale wszystkie ideowo wartościowe i niezależne ugrupowania w Kraju, nie wyłączając najwartościowszych kół młodzieży.
Emigracji nie da się zredukować do poczciwej „Polonii”, wysyłającej paczki i dostarczającej dewiz. Wydawać by się mogło, że nikt nie jest bardziej powołany do trafnej oceny politycznej możliwości emigracji jak marksiści, którzy winni mieć żywo w pamięci rolę, jaką odegrały emigracyjne, lewicowe koła i związki. Prasa rosyjska sprzed pierwszej wojny światowej roiła się od kpin z „kawiarnianych polityków” i „emigracyjnych kibiców”. A przecież z genewskich kawiarni wyszła rewolucja październikowa...
Inna jest nasza rola i inne nasze perspektywy. Niemniej jednak zadanie nasze pojmujemy a m b i t n i e. Jesteśmy za socjalizmem i demokracją, za postępem i wolnością. Nikt nas nie przekona, że to są pojęcia przeciwstawne. Wiemy, że podobnie myślą tysiące Polaków w Kraju. Będziemy mówić za tych, którym konfiskują artykuły i likwidują pisma, za tych, którym zamykają usta gazem łzawiącym, za tych — którzy ucichli w obawie przed prześladowaniem. Będziemy walczyć wolnym słowem w imieniu zmuszanej coraz bardziej do milczenia polskiej niezależnej myśli.
REDAKTOR
List na papierze biblijnym wysyłany do Polski jesienią 1957 r.

 

POWRÓT DO POCZĄTKU »