Logo Kultura Paryska 21 września 2017
obrazy, głosy

Dom pracy i spotkań

Dom „Kultury” w Maisons-Laffitte – a właściwie dwa domy, bo najpierw siedziba Instytutu mieściła się przy avenue Corneille, a potem, aż do dziś, przy avenue de Poissy – to nie tylko wydawnictwo, miesięcznik czy ośrodek politycznych koncepcji. To przede wszystkim, przez dziesięciolecia, miejsce nieustającej pracy, także ale po prostu dom, w których się rozmawiało, śmiało i kłóciło, przyjmowało gości, jadało  (czasem słabo, a czasem nieźle), piło, bawiło i niestety też umierało.
„Obrazy i Głosy” to zbiór galerii, pokazujących życie w „falansterze”. Wybraliśmy je spośród tysięcy najciekawszych fotografii z naszego archiwum, są tu fragmenty filmów o „Kulturze” i jej ludziach, są też prywatne „lafickie” nagrania i audycje z zasobów Radia France International, Radia Wolna Europa i Polskiego Radia. Bardzo dziękujemy ludziom i instytucjom za udostępnienie nam swych zbiorów.

Dołożyliśmy wszelkich starań, by ustalić właścicieli praw autorskich. Jeśli kogoś pominęliśmy, prosimy o kontakt w celu załatwienia kwestii formalnych.

 

 

 

  • Zygmunt Hertz i jego rola
    Zygmunt Hertz - dopiero po wojnie dołączył, w Rzymie. Miał inne możliwości urządzenia się po wojnie, był daleki od spraw wydawniczych, politycznych. Poświęcił się dla Zosi. Potem wciągnął się w prace Instytutu Literackiego (Wywiad Teresy Torańskiej)
  • Spotkanie Jerzego Giedroycia i Zofii Hertz
    Historia poznania Zofii Hertz. Jerzy Giedroyc był wówczas w wojsku, w Brygadzie Karpackiej. Chcieli go wysłać do podchorążówki, ale odmawiał. Był czymś w rodzaju oficera oświatowego w kompanii transportowej. Zjawił się Józef Czapski, zaproponował przejście do propagandy [do rozmowy włącza się Zofia Hertz, w tle szczeka pies]. Zofia Hertz opowiada o początkach znajomości, w Bagdadzie. Usłyszała o nowym współpracowniku Czapskiego (wedle opinii innych: przystojny, ale antypatyczny, z nikim nie rozmawia, strzelec z Brygady Karpackiej). Przyszła do namiotu, za biurkiem siedział Giedroyc - ciężko było z nim rozmawiać, odpowiadał monosylabami. Dalszy ciąg znajomości: w Bagdadzie. (Wywiad Teresy Torańskiej)
Oglądasz temat
Zofia Hertz

Jerzy Giedroyc w "Autobiografii na cztery ręce" opowiadał o roli, jaką w Instytucie Literackim pełniła Zofia Hertz: „Na głowie Zosi była od początku cała administracyjna strona Kultury. Ale jej wpływ na politykę Kultury i na mnie był zawsze bardzo wielki. Ma ona bardzo dużo zdrowego rozsądku i wielokrotnie umiała mnie powstrzymać przed rozszerzaniem frontu, angażowaniem się w nowe i ryzykowne przedsięwzięcia; jej interwencje nie zawsze były skuteczne, ale kilka razy uchroniły Kulturę od poważnych głupstw. Potrafiła też załatwiać wiele spraw dzięki umiejętności nawiązywania przyjacielskich stosunków z ludźmi. Jest widomą ilustracją mojej teorii, wedle której w Polsce najważniejsze są kobiety”.

Natomiast w szkicu Wacława Zbyszewskiego "Zagubieni romantycy" znajdujemy takie oto dopełnienie tego opisu: "Także ona decyduje o ludzkich stosunkach w laffitte'owskim gnieździe. Bez niej nigdy by się ten Zespół czy grono nie utrzymały. Ona zlikwidowała jednych, ona przyhołubiła drugich. (...) Ale nade wszystko, Zosia Hertz ma jakąś piekielną witalność, jakąś niespożytą energię. Może by Giedroyc mógł cudem jakimś znaleźć równie idealną korektorkę, maszynistkę, sekretarkę, administratorkę i... kucharkę oraz panią domu w jednym. Byłby to cud. Ale takiego dynamo, tego ładunku inicjatywy na pewno by znaleźć nie mógł, bo sądzę, że w całej Polsce go nie ma".