Stefan Kisielewski

Przed wojną Kisielewski współpracował z pismami Jerzego Giedroycia, a w powojennej swojej powieści "Sprzysiężenie" tak go sportretował - jako radcę Geysztora: "Kochał się w dyplomacji, w tajnych posunięciach, w maskowaniu się i odgrywaniu swej roli z ukrycia, w tajemniczej korespondencji, w ważnych poufnych informacjach (...). Pod tymi upodobaniami Zygmunt wyczuwał w nim jednak obecność głębszej i istotniejszej pasji: żądzę działania, namiętny kult energii i czynu, pragnienie wpływania na bieg wydarzeń i kształtowania losów społeczeństwa". O przedwojennych tytułach Giedroycia Kisielewski napisał, że były "intelektualistyczno-rewolwerowe".
Redaktor bardzo był z tych ocen bardzo niezadowolony. O Kisielewskim mówił natomiast: „Jego poglądy były mi z gruntu obce. A zarazem miałem do niego dużą słabość za jego wielką odwagę. I za jego przekorę. To są cechy, które bardzo lubię i bardzo cenię. (…) Powinien był przez całe życie pisać wyłącznie felietony miast porywać się na powieści i na politykę. Był doskonałym felietonistą, a felieton był formą, w której wyraził się najpełniej”.