Zdjęcie
Grób Adolfa Bocheńskiego w Loreto. Napis na krzyżu: 18 lipca 1944 ppor. Adolf Bocheński. / Sygn. FIL00110
© INSTYTUT LITERACKI

Adolf Bocheński – nieobecny współtwórca paryskiej „Kultury”

FRANCISZEK BOLECHOWSKI


W 82. rocznicę śmierci Adolfa Marii Bocheńskiego.

18 lipca 1944 r., podczas rozbrajania miny pod Ankoną, zginął Adolf Maria Bocheński – żołnierz II Korpusu Polskiego, wybitny publicysta polityczny i jeden z najbliższych współpracowników Jerzego Giedroycia w okresie międzywojennym. Miał 35 lat. 

Nie doczekał powstania Instytutu Literackiego ani wydawanej w Maisons-Laffitte „Kultury”, pozostaje jednak jedną z najważniejszych postaci, z których dorobku intelektualnego wyrastało środowisko skupione po wojnie wokół Jerzego Giedroycia.
Historia „Kultury” nie rozpoczęła się bowiem dopiero na emigracji. Jej korzenie sięgają przedwojennych czasopism „Bunt Młodych” i „Polityka”, redagowanych przez Giedroycia. Wokół nich zgromadziło się wyjątkowe środowisko młodych publicystów i myślicieli – Adolf i Aleksander Bocheńscy, Ksawery i Mieczysław Pruszyńscy, Wacław Alfred Zbyszewski oraz wielu innych autorów, których łączyło przekonanie o potrzebie prowadzenia realistycznej polityki państwowej oraz poszukiwania odpowiedzi na pytanie, jak utrzymać niepodległość Polski między dwoma imperialnymi mocarstwami – Niemcami i Rosją.
Spośród tego grona Adolf Bocheński wyróżniał się niezwykłą przenikliwością i samodzielnością myślenia. W książce Między Niemcami a Rosją przestrzegał przed możliwością porozumienia Berlina i Moskwy na długo przed podpisaniem paktu Ribbentrop–Mołotow. Opowiadał się za porozumieniem z Ukraińcami, odrzucał nacjonalizm i antysemityzm oraz przekonywał, że siła państwa zależy od sprawnych instytucji, odpowiedzialnych elit i realistycznie prowadzonej polityki zagranicznej. Zainteresowanie Europą Wschodnią, przekonanie o znaczeniu relacji z narodami tego regionu oraz realizm w ocenie stosunków międzynarodowych należały również do najważniejszych cech powojennej publicystyki „Kultury”.
Wybuch II wojny światowej potraktował jako najtrudniejszą próbę własnych przekonań. Uznając, że obowiązkiem intelektualisty jest nie tylko pisać o państwie, lecz także go bronić, zgłosił się do wojska. Przeszedł cały szlak bojowy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie – od kampanii wrześniowej 1939 r., przez Narwik, Tobruk i Monte Cassino, po walki II Korpusu Polskiego we Włoszech. Odznaczony Orderem Virtuti Militari i trzykrotnie Krzyżem Walecznych, poległ 18 lipca 1944 r. pod Ankoną, podejmując się rozbrajania min. Do końca pozostał wierny zasadzie zgodności słów i czynów.
Przedwczesna śmierć sprawiła, że nie uczestniczył w tworzeniu emigracyjnego ośrodka skupionego wokół Jerzego Giedroycia. Jego przedwojenne teksty i doświadczenia środowiska „Buntu Młodych” oraz „Polityki” pozostały jednak ważnym punktem odniesienia dla wielu autorów związanych później z „Kulturą”. Dotyczyło to przede wszystkim zainteresowania Europą Wschodnią, realistycznego spojrzenia na politykę międzynarodową oraz przekonania, że polityka wymaga długofalowego myślenia, a nie podporządkowania bieżącym emocjom.
Na emigracji pamięć o Adolfie Bocheńskim pielęgnowali jego przyjaciele i współpracownicy, pozostawiając świadectwa, które ukazują zarówno jego wybitne zalety, jak i złożoność jego osobowości. W obszernym wspomnieniu opublikowanym na łamach londyńskich „Wiadomości” Wacław Alfred Zbyszewski przedstawił go jako jednego z najwybitniejszych przedstawicieli pokolenia skupionego przed wojną wokół Jerzego Giedroycia oraz jednego z najzdolniejszych polskich publicystów politycznych swojej generacji. Podziwiał jego niezwykłą inteligencję, rozległą wiedzę historyczną, oryginalność myślenia i odwagę intelektualną, podkreślając, że nie ulegał modnym ideologiom i konsekwentnie kierował się realizmem politycznym. Jednocześnie nie tworzył jego bezkrytycznego wizerunku. Pisał, że Bocheński był indywidualistą, człowiekiem bardziej stworzonym do refleksji niż działalności organizacyjnej, niekiedy nie rozumiał psychologii zbiorowej i z trudem odnajdywał się w pracy zespołowej. Mimo tych cech Zbyszewski uważał jego śmierć za ogromną stratę dla Polski, przekonując, że kraj utracił jednego z najbardziej utalentowanych ludzi swojego pokolenia.
Podobny ton pobrzmiewa we wspomnieniu Stanisława Mackiewicza „Cata”, który również opublikował swój szkic na łamach „Wiadomości”. Przedstawił Bocheńskiego przede wszystkim jako człowieka niezwykłej kultury umysłowej, jednego z najwybitniejszych polskich pisarzy politycznych okresu międzywojennego oraz przedstawiciela ginącej formacji inteligenckiej i ziemiańskiej. Zwracał uwagę na jego imponującą erudycję, rozległą znajomość historii, literatury i kultury europejskiej, zwłaszcza francuskiej, klasycznej i katolickiej. Podkreślał, że Bocheński potrafił łączyć refleksję historyczną z analizą współczesnej polityki, zachowując przy tym niezależność od doktryn i partyjnych schematów. W jego oczach był człowiekiem głęboko zakorzenionym w tradycji, ale jednocześnie wolnym od ideologicznego dogmatyzmu, co czyniło go jednym z najbardziej oryginalnych publicystów swojej epoki. Mackiewicz widział w nim również symbol odchodzącego świata polskich elit intelektualnych i ziemiańskich, których kultura i sposób myślenia zostały zniszczone przez wojnę.
Jerzy Giedroyc po latach wspominał swojego przyjaciela słowami: „Umiał on jak nikt łączyć zimny realizm swej świetnej publicystyki z romantyzmem w życiu, z wiernością dla swych poglądów i przyjaźni. Wierność i poczucie odpowiedzialności były w pewnym sensie przyczyną jego tragicznej śmierci.” Trafnie uchwycił w ten sposób cechę, która wyróżniała Bocheńskiego – umiejętność połączenia chłodnej analizy politycznej z gotowością do osobistego poświęcenia.
Podobnie pisał o nim Józef Czapski: „»Nie ma ludzi niezastąpionych« – tak często słyszymy to zdanie – otóż nieprawda – są ludzie niezastąpieni.” Wspominał Bocheńskiego jako człowieka wyjątkowej inteligencji, kultury i odwagi, marzącego o Polsce federacyjnej, wielonarodowej i liberalnej, a zarazem wolnego od politycznych schematów swojej epoki.
Po ponad osiemdziesięciu latach od jego śmierci Adolf Bocheński pozostaje jednym z najwybitniejszych publicystów politycznych II Rzeczypospolitej. Choć nie uczestniczył w powojennej działalności Instytutu Literackiego, jego twórczość stanowi ważną część intelektualnej historii środowiska, z którego wyrosła paryska „Kultura”. Wspomnienia Jerzego Giedroycia, Józefa Czapskiego, Wacława Alfreda Zbyszewskiego i Stanisława Mackiewicza ukazują go z różnych perspektyw, lecz prowadzą do podobnego wniosku. Wszyscy dostrzegali w nim człowieka o wyjątkowym umyśle, nieprzeciętnej kulturze i głębokim poczuciu odpowiedzialności za państwo. Różnili się jedynie akcentami: Giedroyc podkreślał zgodność słów i czynów, Czapski – niepowtarzalność jego osobowości, Zbyszewski – wybitny talent połączony z indywidualizmem, a Mackiewicz – erudycję i zakorzenienie w kulturze europejskiej. Razem stworzyli obraz człowieka, który nie tylko pozostawił znaczący dorobek publicystyczny, lecz także wywarł trwały wpływ na sposób myślenia o polskiej polityce i którego idee stały się jednym z intelektualnych fundamentów środowiska skupionego po wojnie wokół paryskiej „Kultury”.

Pomiń sekcję linków społecznościowych Facebook Instagram Vimeo Powrót do sekcji linków społecznościowych
Powrót na początek strony